wtorek, 17 listopada 2015

Dr Irena Eris Provoke Lipgloss, czyli o nowych błyszczykowych ulubieńcach

Tak, wiem... Na blogu bardzo długo panowała głucha cisza. Tak długa, że aż mam potrzebę wytłumaczenia się z niej ;) Przyczyną takiego stanu rzeczy był nikt inny inny, niż mój mąż. Od tygodnia jest w domu (urlop), a w związku z tym, że pracuje wyjazdowo, próbujemy przez ten czas nadrobić trochę "życia". Była więc masa wyjazdów, załatwianie zaległych spraw, odwiedziny zaniedbanych znajomych, powoli myślimy też o świętach. I tak po prostu wyszło, nie miałam na bloga czasu ;) Wracając jednak do tematu posta: dziś będzie o błyszczykach (wiem, że nie każdy je lubi). Te, które będą bohaterami dzisiejszej recenzji, można było już oglądać u mnie na facebooku (łącznie z nową edycją limitowaną marki, tam często jest trochę więcej niż tu ;)), i w ulubieńcach października. Mają one w sobie coś takiego, że chętnie widziałabym u siebie jeszcze jakiś róż, np Rose Elixir lub Baby Pink. I wcześniej, czy później z pewnością on do mnie trafi ;) Zapraszam więc do dalszego czytania!
Błyszczyki Dr Irena Eris Provoke Lipgloss, leżąc w szafach, czekają na swoją nową właścicielkę w eleganckich, srebrnych i zaklejonych kartonikach, które strzegą je przed wścibskimi palcami. Po rozpakowaniu ich, otrzymujemy produkt w ślicznej, plastikowej fiolce, ze srebrnymi napisami i również taką zakrętką. Srebro jedynie trochę "palcuje" i trudno je wyczyścić, ale to chyba nie za wielka wada. Za to nie ma ono tendencji do niszczenia się. Noszę te błyszczyki w torebce i nie mają jeszcze ani jednej rysy na opakowaniu. Aplikator skryty we wnętrzu błyszczyka, jest spłaszczony z obu stron, i naprawdę wygodnie oraz w odpowiedniej ilości, nakłada się nim produkt (nawet gdy w okolicy nie ma do dyspozycji lusterka).
Podczas nakładania kosmetyku, towarzyszy nam naprawdę ładny zapach. Słodki, ale chyba jakby lekko kwiatowy, na pewno nie jest to często spotykany, "budyniowy" ulepek, tylko coś innego, dla mnie zdecydowanie przyjemniejszego. Po oblizaniu ust, można doszukać się w nich lekkiej słodyczy :)
W linii dostępnych jest 12 kolorów o różnych wykończeniach. Ja posiadam nr2 (Magnetic Nude) oraz nr3 (Romantic Cream). Otrzymałam je od "Pań Erisek" i powiem szczerze, że sama nie zdecydowałabym się na ich zakup, ale tylko dlatego, że jakoś mam dużą skłonność do trzymania się tego, co bezpieczne i sprawdzone. Mimo to, kolory okazały się bardzo ładne, a ja nie będę ukrywać, że dobrze się w nich czuję i szalenie chętnie używam. Nr2 to bezbarwny błyszczyk, w którym zatopione są tysiące mikroskopijnych, złotych drobinek (niewyczuwalnych na ustach). Widać je jedynie z bliska, ale sprawiają one, że błyszczyk przepięknie lśni na wargach. Nie mam w swojej kolekcji niczego podobnego, bardzo ładnie wygląda on zarówno solo, jak i w towarzystwie szminki. Nr3 to z kolei perłowy beż, który również wygląda na moich ustach zaskakująco ładnie. Na początku obawiałam się, że odcień może być za ciepły, ale jest chyba na tyle neutralny, że wiele kobiet będzie z niego zadowolonych.
Błyszczyki są bardzo gęste. Mają też wiele innych zalet związanych z ich noszeniem: nie spływają z ust, nie zbierają się w ich załamaniach, ładnie wygładzają nasze wargi i równomiernie się ścierają. Są stosunkowo lepkie (ale warg nie sklejają), lubią wyłapywać krążące wokół twarzy włosy, więc lepiej je związać (choć ja i tak tego nie robię, kitka z moich śliskich kosmyków trzyma się maksymalnie 30 minut. Już moja mama w czasach bardzo dziecięcych odpuściła wszelkie warkoczyki i koczki na mojej głowie).
Za co jeszcze te błyszczyki lubię (choć przekonać mnie to czegoś, co ma w nazwie "lipgloss" nie jest prosto, naprawdę!)? Nie wysuszają ust! A wręcz je nawilżają. Kilkugodzinne noszenie ich jest naprawdę bardzo komfortowe (u mnie trzymają się około 3h). Nie skutkuje ono wysuszeniem i podkreśleniem skórek. Po zejściu błyszczyka wargi są nawilżone i jędrne, a ja absolutnie nie odczuwam potrzeby sięgnięcia po nawilżającą pomadkę. Poniżej na zdjęciu pierwszym, można obejrzeć produkt nr2 (Magnetic Nude) a na kolejnym nr3 (Romantic Cream):
Jako ich wadę, można by wymienić cenę, bo kosztują w cenie regularnej 55złotych. Sądzę jednak, że jak najbardziej warto się na nie skusić, zwłaszcza na dużych promocjach organizowanych przez różne sklepy. Kupić je można stacjonarnie w niektórych Rossmannach i wybranych Superpharm. Marzy mi się też, by te kosmetyki, były lepiej dostępne :) Tym, którzy nie mają w okolicy żadnego przybytku posiadającego szafę Dr Irena Eris, zapraszam do sklepu internetowego klik. Tam też od czasu do czasu organizowane są różne promocje. 
Znacie może produkty Dr Irena Eris Provoke? Co polecacie? Powiem szczerze, że ja jeszcze na żadnym się nie zawiodłam i chyba zostanę ich absolutną fanką :) (i tu nawet nie chodzi o współpracę, większość z nich jednak kupiłam sobie sama, więc jest to absolutnie szczere ;)).
P.S. Od tygodni czekam też na 700 obserwatora i nie mogę się doczekać :D - już jest! Buziaki dla Piękno z Natury ;*

60 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Może tu tego nie widać, ale ten pierwszy też! :)

      Usuń
  2. Oba wyglądają ślicznie :) No i te ładne, eleganckie opakowania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) a opakowania faktycznie są śluczne, już takie z wyższej półki ;)

      Usuń
  3. błyszczyki to niestety nie moja bajka ;) o faktycznie tylko 1 osoby brak do 7 stówek ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No brak jednej już chyba trzy tygodnie :D a ja też długo myślałam, że nie lubię błyszczyków :) trafiłam jednak na takie, które uwielbiam!

      Usuń
  4. Drugi cudny ;))
    Ale póki co za dużo mazideł mam ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I u mnie mazideł bardzo dużo, ale zupełnie nie przeszkadza mi to w kupowaniu dalej :P niedobrze :D

      Usuń
  5. Lubię błyszczyki, ale wolę jak mają mniej drobinek :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tutaj też są dostępne takie bezrobinkowe :) ale rozumiem, to rzecz gustu ;)

      Usuń
    2. Ja również nie przepadam za drobinkami ale jak są dostepne bez to z chęcią się za nimi rozglądne :)

      Usuń
    3. Są, są, więc z pewnoscią coś sobie wybierzesz :)

      Usuń
  6. Tak jak nie przepadam za błyszczykami, tak te faktycznie mają w sobie COŚ :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ja mam z nimi tak samo :) nie jestem mega fanką błyszczyków, ale one zaliczają się do mojego Top3 :)

      Usuń
  7. no błyszczyki to nie moja bajka, nie przepadam za nimi na ustach

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, niektórzy wolą pomadki i już :) ja używam jednego i drugiego ;)

      Usuń
  8. Haha rozbawiłaś mnie z tym obserwatorem biedna Ty :* Normalnie jak czekanie w oknie na ukochanego :D Błyszczyki bardzo ładne, ale jak dla mnie zbyt połyskujące ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooooo.... I czekam, i czekam i tak długo nic ;) mniej połyskujące też są, kolorów i wykończeń troszkę jest :)

      Usuń
  9. Chyba właśnie zostałam tym wyczekiwanym 700 obserwatorem ;)
    A błyszczyki pięknie się prezentują. Już kolejny kosmetyk, który prezentujesz, którego jeszcze nie miałam, a skutecznie zachęcasz mnie do zakupów :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ojeeej, no nareszcie! Bardzo się cieszę i bardzo mi miło ;* a co jeszcze wpadło Ci w oko? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście pudry Lirene. Już są na liście moich zakupów i przy najbliższym wypadzie na pewno któryś trafi w moje ręce ;) Wciąż nie mogę się napatrzeć na to jak pięknie wyglądają na Twojej twarzy :) A jak posiedzę u Ciebie dłużej to kto wie co jeszcze znajdę ciekawego :*

      Usuń
    2. Kochana, to kupuj puki promocja w Rossmannie trwa, bo one autentycznie są super :) A za komplement bardzo dziękuję ;*

      Usuń
  11. Hahaha jest już 700 :D mi chyba bardziej podoba się ten beżowy :) nooo ta cena i dostępność jest SŁABA ;(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest :D Radochę mam niesamowitą :D A do Ciebie interes, właśnie szłam smarować maila ;)

      Usuń
  12. Ja nie przepadam za klejącymi się włosami do ust, więc rezygnuję z błyszczyków :) I mam wrażenie, że na mniej napigmentowanych ustach właśnie takie delikatne błyszczyki wyglądają lepiej niż na tych ciemnych, różowych wargach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też długo miałam takie podejście, ale jednak do nich wróciłam :) Najpierw pokochałam Golden Rose, potem Nyx a teraz te :)

      Usuń
  13. Jak wiesz lubię Provoke, stanowi nawet najliczniejszą grupę mojej kolorówki;) Szkoda tylko, że się zwinęli z mojego najbliższego Ross:/ A błyszczyki polubiłam dopiero w tym roku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano właśnie, to bardzo dobra kolorówka :) Mogłoby być więcej ich szaf, w sklepie internetowym Ross też powinna się pojawić... Ja do błyszczyków też wróciłam po latach, ale chyba trochę wcześniej niż w tym roku :)

      Usuń
    2. Ano właśnie internetowy Ross jest mega wygodny, korzystałam już 3x:)

      Usuń
    3. O, no to nieźle! :) ja jeszcze nic przez sklep internetowy nie kupowałam ;)

      Usuń
  14. ja ostatnio błyszczyków używam na noc, zamiast pomadki ochronnej:P bo w ciągu dnia wolę szminki, którymi kiedyś nie wyobrażałam sobie malować ust;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje usta chyba by się zbuntowały :) na noc tolerują tylko balsam nuxe reve de miel... A szminek ja kiedyś też nie lubiłam :D

      Usuń
  15. Wow, błyszczki ładnie wyglądają na ustach i dają efekt tafli wody. Niestety oba nie dla mnie bo moje usta prezentują się ładnie tylko w matowych tintach :((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana, a dlaczego tak uważasz? :) bo aż jestem ciekawa, dlaczego tylko matowe i tylko tinty ;)

      Usuń
  16. Ja za błyszczykami nie przepadam, ale bardzo ładnie się prezentuję na ustach :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Bezbarwne błyszczyki nigdy mi się za bardzo nie podobały. Drugi jednak wygląda bardzo ładnie. W błyszczykach denerwuje mnie właśnie to łapanie włosów, dlatego też ich w ogóle nie używam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dobrze, że chociaż jeden trafił w Twe gusta :) Ja w końcu się do błyszyków przekonałam i polubiłam :)

      Usuń
  18. Bardzo ładne oba, Provoke ostatnio jest na czasie :)

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwielbiam puder matujący i podkład Provoke :) Szkoda tylko, że nie ma jaśniejszego odcienia podkładu, bo byłabym mu bardziej wierna :) Błyszczyki prezentują się świetnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja z kolei właśnie dlatego żadnego jeszcze nie kupiłam... :( Marka mogłaby pomyśleć o jaśniejszych odcieniach <3

      Usuń
  20. Nie znam nic, a powiem Ci szczerze, że bardzo mnie ta kolorówka kusi! Niestety obok siebie nigdzie nie mam ich szafy, a jak już jestem w wiekszym sklepie to zapominam o Erisce :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, no to szkoda, bo naprawdę jest warta zakupu! Mam wiele ich kosmetyków i chyba każdy mi się spodobał (jak do tej pory ;))

      Usuń
  21. Pięknie prezentują się na ustach, no i śliczne mają opakowanie :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Błyszczyki to w ogóle nie moja bajka, ale cała linia ProVoke jest bardzo ciekawa ()szczególnie pomadki matujące)

    OdpowiedzUsuń
  23. Zdecydowanie nie dla mnie choć wygląda ładnie.

    OdpowiedzUsuń
  24. Ciekawe te błyszczki, ale nie lubię takich kolorów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale jest 12 do wyboru, więc może coś by Ci wpadło w oko :)

      Usuń
  25. Ja uwielbiam błyszczyki, więc trafiłaś z tym postem idealnie w moje potrzeby:). Mnie się bardzo podoba jedwabisty, trochę pudrowy rozświetlacz tej marki i właśnie błyszczyki:). Świetnie wyglądają na ustach.
    P.S. Gratuluję 700 obserwatorów:). Dobrze, że pojawiła się szybka reakcja na Twoje ostatnie zdanie:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ;* Po kilku godzinach pojawił się 700 obserwator <3 No i dobrze, że trafiłam w Twoje gusta, bo tutaj chyba zdecydowanie przeważają antyfanki tego rodzaju kosmetyku ;) A rozświetlacze tej marki mam już dwa (jeden ten z gwiazdką i drugi z najnowszej limitki) i uwielbiam! :) I jeszcze ten cieniorozświetlacz z różyczkami, o! :)

      Usuń
  26. Te błyszczyki maja przepiękny kolor;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Bardziej złocista wersja chyba podoba mi się odrobinę bardziej, ale obydwa fajne. :)

    OdpowiedzUsuń
  28. super wygląda na ustach zapraszam nowy post ->Mój blog

    OdpowiedzUsuń
  29. produkty nie dla mnie, nie mam ani jednego błyszczyku w swojej kolekcji, wolę matowe pomadki :)

    OdpowiedzUsuń
  30. Ja jakoś nie jestem fanką błyszczyków :)

    OdpowiedzUsuń
  31. mam dwa błyszczki od Irenki, słodziutkie jak nie wiem! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem Ci, że Twój komentarz skłonił mnie do umalowania się nimi i oblizania ust, faktycznie czuć lekką słodycz! Pewnie ja nigdy nie czuję smaku, dlatego że wcale nie oblizuję ust... (mam z nimi problemy, a to je potęguje ;)). Ale fakt - jest słodkie! :)

      Usuń
  32. Skusiłaś mnie na te błyszczyki Osz Ty niedobra

    OdpowiedzUsuń

Bardzo dziękuję za wszystkie komentarze :) Chętnie zaglądam również do Was, i jeśli mi się spodoba - obserwuję :) Nie musicie zostawiać osobnych linków!